Skip to content

Srodekraju.pl

Leszek Bobrukiewicz – przewodnik po Łodzi, Warszawie, Żelazowej Woli i okolicach

Menu
  • Strona Główna
  • O mnie
  • Oferta przewodnicka
Menu

Michał Bergson – Kartka z Kalendarza

Wyświetlenia: 42
0 0
Czas czytania5 min, 24 s

Nigdy jeszcze czegoś takiego nie było a w każdym razie nie pamiętam! Jak to się mówi – kiedyś musi, kiedyś musiał być ten pierwszy raz…

Ten tekst, tą biograficzną opowieść napisałem we Florencji 20 maja 2026 roku. Do lektury zapraszam…

Los tak chciał — albo może historia lubi czasem pisać własne scenariusze — że w ramach moich turystycznych, historyczno-odkrywczych podróży zawitałem do Florencji właśnie 20 maja — właśnie dzisiaj! Tak się szczęśliwie złożyło, że właśnie tego dnia przypada 206. rocznica urodzin człowieka dziś niemal zapomnianego, a przecież niezwykle interesującego — (polskiego – europejskiego) — kompozytora, pianisty i pedagoga Michała Bergsona.

Trudno było więc nie pomyśleć tutaj — pośród florenckich ulic, renesansowych pałaców i dawnych teatrów — o muzyku z Warszawy, którego artystyczne losy przed blisko dwustu laty zaprowadziły właśnie do Italii. Michał Bergson (o wpływowej rodzinie Bergsonów i ich przodków – opowieść od początków, od Szmula Zbytkowera – protoplasta rodu – ich działalności w Warszawie po raz pierwszy usłyszałem podczas wykładu jaki dane mi było wysłuchać w warszawskich Łazienkach. O tej rodzinie o jej wpływach o jej dziejach pięknie opowiadała prof. Elżbieta Wichrowska z UW. Należał do tych polskich artystów XIX wieku, których życie rozegrało się pomiędzy Warszawą, Berlinem, Paryżem, Florencją, Genewą i Londynem. Był pianistą, pedagogiem, kompozytorem operowym oraz propagatorem muzyki Fryderyka Chopina na Zachodzie. Dziś pozostaje postacią nieco zapomnianą, choć w swoim czasie cieszył się uznaniem europejskich środowisk muzycznych.

Urodził się 20 maja 1820 roku w Warszawie, w rodzinie zasymilowanych warszawskich Żydów należących do najbardziej wpływowych rodzin dawnej stolicy. Był synem Gabriela Bergsona (Bergsohna), wnukiem Bera Sonnenberga i prawnukiem Samuela Jakubowicza Sonnenberga, znanego powszechnie jako Szmul Zbytkower. Szmul Zbytkower był w Warszawie pod koniec XVIII wieku — by nie wdawać się w szczegóły, bo to nie o nim wszak opowieść — kupcem, bankierem, przedsiębiorcą i dostawcą wojskowym w czasach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego — ba, był jego — króla — zaufanym. To właśnie od tej rodziny swoją nazwę wzięła warszawska — położona na Pradze — żydowska wówczas „dzielnica” Szmulowizna. Pierwsze nauki muzyczne pobierał jeszcze w Warszawie. Dostępne źródła, do których udało mi się dotrzeć, nie podają nazwiska czy nazwisk jego pierwszych nauczycieli muzyki.

Jednak wcześnie, bardzo wcześnie odkryty i ujawniony talent był wystarczającym powodem, dla którego został on wysłany za granicę. To już nie były domowe lekcje i domowe muzykowanie. To były prawdziwe muzyczne studia u renomowanych nauczycieli. Studiował kompozycję w Dessau u Friedricha Schneidera, następnie w Berlinie u Carla Friedricha Rungenhagena oraz Wilhelma Tauberta. Były to nazwiska znaczące dla niemieckiej szkoły romantycznej pierwszej połowy XIX wieku, a zdobyte tam wykształcenie ukształtowało jego warsztat kompozytorski.

Już w 1840 roku dwudziestoletni zaledwie bohater opowieści przybył do Paryża, gdzie kontynuował studia pianistyczne. Według źródeł — a to bardzo ważny element, dla mnie i dla biografii — był również uczniem samego Fryderyka Chopina. Kontakt z autorem „Poloneza-Fantazji” pozostawił wyraźny ślad w jego twórczości fortepianowej — szczególnie w mazurkach i lirycznych utworach salonowych. Jak to było we zwyczaju tamtych czasów, odbył i on podróż, podróż edukacyjno-twórczą do „kolebki muzyki”, do słonecznej Italii. Ale to właśnie Włochy stały się jednym z najważniejszych etapów jego artystycznego życia. W połowie XIX wieku Bergson przebywał między Florencją, Bolonią i Rzymem, próbując swoich sił jako kompozytor operowy. W roku 1847 wystawiono właśnie tam jego czteroaktową operę „Luisa di Montfort”, utrzymaną w duchu włoskiego romantyzmu i tradycji bel canto. Operą tą próbował połączyć elementy polskiego romantyzmu i niemieckiej symfoniki z włoską tradycją operową. Najwcześniejsze potwierdzone przedstawienia odbyły się w Livorno — ważnym wówczas porcie i ośrodku operowym Toskanii — a następnie również tutaj, we Florencji. Później dzieło prezentowano także w innych miastach włoskich oraz w Hamburgu. I może właśnie gdzieś niedaleko tych ulic, którymi dzisiaj spacerują tysiące turystów, młody kompozytor z Warszawy przeżywał przed laty tremę premiery, słuchał prób orkiestry, rozmawiał ze śpiewakami i marzył o sukcesie na włoskiej scenie operowej…

Z twórczości scenicznej Bergsona do naszych czasów zachowały się między innymi fragmenty opery „Luisa di Montfort”. Jedna ze scen i arii opracowanych później na klarnet i orkiestrę pozwala dziś usłyszeć charakter jego muzyki — śpiewnej, romantycznej i wyraźnie zakorzenionej w estetyce połowy XIX wieku.

Fragment opery „Luisa di Montfort”:
 https://www.youtube.com/watch?v=yQwLmXylwj4

Po okresie włoskim Bergson przebywał również w Wiedniu, Lipsku i Berlinie, koncertując jako pianista i działając pedagogicznie. Ostatecznie związał się z Genewą, gdzie w 1863 roku został profesorem miejscowego konserwatorium muzycznego, a później także jego dyrektorem. Przez wiele lat należał do najważniejszych postaci życia muzycznego tego szwajcarskiego miasta. Funkcja ta świadczyła o wysokiej pozycji, jaką zdobył w europejskim środowisku muzycznym. W Genewie mieszkał i tworzył przez znaczną część swojego życia, a miasto to stało się jednym z najważniejszych miejsc jego działalności pedagogicznej i kompozytorskiej. Największym dziełem symfonicznym Bergsona był „Concerto symphonique pour piano et orchestre” op. 62 — monumentalny koncert fortepianowy utrzymany w duchu późnego romantyzmu. Utwór ten przez wiele dziesięcioleci pozostawał niemal całkowicie zapomniany, dopiero współcześnie został ponownie odkryty i nagrany przez polskich muzyków. W jego muzyce słychać wpływy Chopina, Franciszka Liszta i francuskiej szkoły pianistycznej, ale także własny język kompozytora — pełen dramatycznych kontrastów, szerokiej kantyleny i rozbudowanej orkiestracji.

Koncert fortepianowy Michała Bergsona: 
https://www.youtube.com/watch?v=vON_XG5KrqM

Zachowała się również inna wersja tego samego dzieła, wydana współcześnie przez polską wytwórnię DUX: https://www.youtube.com/watch?v=y8bdzDOBBKM

Bergson komponował również mazurki, etiudy charakterystyczne, pieśni, utwory kameralne oraz operetkę „Qui va à la chasse, perd sa place”. W jego muzyce odnaleźć można próbę pogodzenia kilku europejskich tradycji muzycznych — polskiej, niemieckiej, francuskiej i włoskiej. W życiu prywatnym poślubił Catherine Levison pochodzącą z Yorkshire w Anglii. Mieli kilkoro dzieci. Najsłynniejszym z nich okazał się Henri Bergson — jeden z największych filozofów XX wieku i laureat Literackiej Nagrody Nobla z 1927 roku. Co ciekawe, nagroda nie została przyznana li tylko za twórczość, ale również za styl. Córką Michała Bergsona była również Moina Mathers, później związana z brytyjskim środowiskiem ezoterycznym. Ostatnie lata życia kompozytor spędził głównie w Londynie, utrzymując się z działalności pedagogicznej i koncertowej. Zmarł tam 9 marca 1898 roku, niemal całkowicie zapomniany przez europejskie życie i środowisko muzyczne. Dożył czasów, kiedy budziła się — kiedy jego otoczenie wchodziło już w nową epokę fin de siècle’u. Dopiero współczesne badania nad muzyką romantyczną przypomniały jego nazwisko. Dzięki nowym nagraniom i odkrywaniu zapomnianych partytur Michał Bergson powraca dziś jako interesujący przedstawiciel polskiej emigracyjnej kultury muzycznej XIX wieku — kompozytor stojący gdzieś pomiędzy tradycją Chopina, europejskim romantyzmem i włoską operą połowy XIX stulecia. I może właśnie tutaj — we Florencji — brzmi to wszystko szczególnie właściwie. Bo przecież to właśnie tutaj, pośród renesansowych murów miasta nad Arno, rozgrywał się jeden z najważniejszych rozdziałów życia polskiego — z żydowskimi korzeniami — europejskiego kompozytora z Warszawy.

Opracowano na podstawie źródeł encyklopedycznych i materiałów dokumentacyjnych.

Kontakt

LESZEK BOBRUKIEWICZ
E-mail: kontakt@srodekraju.pl
tel. 666 173 216

  • Facebook
  • Instagram

Ostatnie wpisy

  • Michał Bergson – Kartka z Kalendarza
  • Aleksander Zarzycki – kartka z kalendarza
  • Marcello Bacciarelli – kartka z kalendarza
  • Marco Polo – przewodnik świata
  • Ryszard Strauss w kilku odsłonach!

Po kategoriach

  • Bez kategorii
  • Inne zakątki
  • Kartki z kalendarza
  • Łódź
  • Warszawa
  • Żelazowa Wola
  • Facebook
  • Instagram
© 2026 Srodekraju.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme