Skip to content

Srodekraju.pl

Leszek Bobrukiewicz – przewodnik po Łodzi, Warszawie, Żelazowej Woli i okolicach

Menu
  • Strona Główna
  • O mnie
  • Oferta przewodnicka
Menu

Aleksander Zarzycki – kartka z kalendarza

Wyświetlenia: 66
0 0
Czas czytania5 min, 3 s

Tak się złożyło, że przeglądając kalendaria i encyklopedie (taki od wielu lat zwyczaj, tradycja dnia, każdego z dni), natrafiłem na postać Aleksandra Zarzyckiego. Jego droga życia przypadła na czasy XIX wieku — żył bowiem w latach 1834–1895.

Dlaczego właśnie on, z grona wielu, bardzo wielu innych, którym dane było przyjść na świat tego samego dnia, przykuł moją uwagę?

Otóż był on w latach dojrzałych swojego życia jednym z przedstawicieli warszawskiego „życia muzycznego”.

Jego życie i jego twórczość chcę dziś Wam, drodzy Czytelnicy, przypomnieć.

Od kolebki do „grobowej deski” – życie i twórczość mistrza!

Tego dnia a było to we Lwowie 26 lutego 1834 roku, przyszedł na świat Aleksander Zarzycki – Jak to zwykle bywa wówczas nic nie wskazywało, że z biegiem dni z biegiem lat zapisze się on w historii muzyki jako pianista, kompozytor, dyrygent i pedagog ale też i animator życia muzycznego.
Jego biografia nie zaczyna się od legendy cudownego dziecka ani od sensacyjnego debiutu, lecz od miasta i domu, w których muzyka była czymś naturalnym, obecnym w codzienności.

Lwów lat trzydziestych XIX wieku był miastem szczególnym – galicyjską stolicą, gdzie krzyżowały się tradycje polskie, austriackie i wschodnie. Muzyka żyła tu równolegle w salonach mieszczańskich, kościołach i teatrach. Nie był to jeszcze Lwów wielkich filharmonii, lecz miasto osłuchane z fortepianem, skrzypcami i pieśnią domową. Właśnie w takim świecie dorastał Zarzycki.

🎵 – atmosfera domu i salonu

Dom rodzinny nie był domem zawodowych artystów. Ojciec, Juzold Zarzycki, był amatorem gry na skrzypcach – człowiekiem, który muzykował dla przyjemności, nie dla estrady. Matka, Maria z Jarosiewiczów, dbała o rytm codziennego życia. W tym domu muzyka nie była jeszcze zawodem ani ambicją – była częścią wychowania. Źródła potwierdzają, że pierwsze kroki muzyczne Aleksander stawiał właśnie pod okiem ojca, w atmosferze domowego muzykowania.

Edukację ogólną odebrał w gimnazjum w Samborze. Sambor był miasteczkiem prowincjonalnym, lecz o wyraźnych ambicjach edukacyjnych. W takich miejscach muzyka stanowiła element dobrego wychowania, a nie drogę kariery. Szkolna dyscyplina, łacina, matematyka i historia szły tu w parze z pierwszymi próbami artystycznymi – bez pośpiechu i bez presji przyszłej sławy.

Po ukończeniu gimnazjum wrócił do Lwowa, gdzie rozpoczął regularną naukę gry na fortepianie. Kształcił się m.in. u Josepha Christopha Kesslera, pedagoga o europejskim rodowodzie, związanego z tradycją klasyczną i wczesnoromantyczną. To tutaj ukształtowało się jego podejście do muzyki: przywiązanie do formy, harmonii i rzetelnego rzemiosła, a nie do efektownej wirtuozerii.

🎵 – skrzypce i fortepian

Kolejne lata przyniosły studia zagraniczne – drogę typową dla ambitnego muzyka XIX wieku. Wyjazd do Berlina oznaczał wejście w świat muzyki uporządkowanej, niemal akademickiej. To tam Zarzycki zetknął się z niemieckim ideałem formy i dyscypliny warsztatowej. Paryż, gdzie od 1857 roku studiował prywatnie kompozycję u Napoléona-Henri Rebera, był jego przeciwieństwem: miastem stylu, salonów, prywatnych lekcji i subtelnych estetycznych wyborów. Lipsk, z tradycją Gewandhausu i powagą niemieckiej kultury muzycznej, zamykał ten krąg edukacyjny, ucząc równowagi między emocją a konstrukcją.

🎵 – forma większa, ambicja koncertowa

Z młodzieńczych lat pochodzi także potwierdzony źródłowo epizod pobytów w Miłosławiu, w majątku Seweryna Mielżyńskiego. Bywał tam w środowisku ludzi pióra i sztuki – Lenartowicza, Syrokomli, Kraszewskiego. Ten kontakt z polską kulturą słowa i myśli okaże się później szczególnie ważny dla jego twórczości pieśniowej.

🎵 – pieśń i słowo.

30 marca 1860 roku Zarzycki zadebiutował jako pianista w Paryżu. W kolejnych latach koncertował w wielu miastach Europy – w Niemczech, na ziemiach polskich, a także w Londynie i Wiedniu. Nie zapisał się w historii jako wirtuoz-fenomen, lecz jako muzyk solidny i ceniony, wierny romantycznej estetyce swojej epoki.

Na przełomie lat 1875 i 1876 osiadł na stałe w Warszawie. Trafił do miasta muzycznie głodnego. Stolica Królestwa Polskiego żyła koncertami, chórami, amatorskimi orkiestrami i domowym muzykowaniem. Działały tu instytucje, ale równie silna była potrzeba ich rozwoju i porządkowania. Właśnie w takim mieście Zarzycki stał się człowiekiem-instytucją.

Był współzałożycielem Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego i jego pierwszym dyrektorem artystycznym. W latach 1879–1892 dyrygował chórem i orkiestrą katedry św. Jana. Po śmierci Apolinarego Kątskiego objął stanowisko dyrektora Instytutu Muzycznego w Warszawie, które sprawował przez dziewięć lat.

Równolegle rozwijała się jego twórczość kompozytorska. W utworach instrumentalnych – często miniaturach fortepianowych – wyraźnie słychać wpływy Fryderyka Chopina. Polonezy, mazurki, nokturny, walce czy barkarole wpisują się w estetykę salonową drugiej połowy XIX wieku.

🎵 – taniec narodowy w stylizacji

Najwyżej ocenianą częścią jego dorobku pozostają pieśni – cykle op. 13 i op. 14, nawiązujące do tradycji Stanisława Moniuszki i Śpiewników domowych.

🎵 – pieśń jako finał narracji

Ostatnie lata życia upływały pod znakiem choroby, lecz nie wycofania. Zarzycki nadal komponował i koncertował. Ostatni koncert dał w marcu 1895 roku w sali Ratusza w Warszawie.

Zmarł 1 listopada 1895 roku w Warszawie. Spoczął na cmentarzu Powązkowskim – jako muzyk swojej epoki, którego droga od Lwowa do Warszawy zamknęła się spokojnie, pozostawiając po sobie dźwięki, do których dziś możemy wracać.

Epilog!
W związku z przypadającą w tych dniach 22 lutego i 1 marca kolejną dwieście szesnastą już rocznicą urodzin Fryderyka (Franciszka – imię po francuskim dziadku) Chopina nie sposób nie wspomnieć o związku Zarzyckiego z Chopinem.

Jego, Chopina – mistrza tonów – obecność unosi się nad twórczością Aleksandra Zarzyckiego, można powiedzieć, niemal nieustannie — w harmonii, w fakturze fortepianowej, w tym romantycznym porządku melodii, który był znakiem rozpoznawczym epoki. Zarzycki nie tylko inspirował się Chopinem, lecz także wykonywał jego utwory publicznie, stawiając je obok własnych kompozycji, jak choćby podczas paryskiego debiutu.

Krytycy XIX wieku dostrzegali te związki i chętnie porównywali jego mazurki i miniatury fortepianowe do chopinowskich pierwowzorów — czasem z uznaniem, czasem z rezerwą, podkreślając, że osobowość kompozytorska Zarzyckiego była mniej oryginalna. A jednak właśnie w tej wierności stylowi, w świadomym pozostawaniu w cieniu wielkiego poprzednika, kryje się sens jego muzyki. Zarzycki nie próbował Chopina naśladować ani z nim rywalizować — on Chopina podtrzymywał, przenosił jego język dalej, ku salonom, estradom i warszawskiemu życiu muzycznemu drugiej połowy XIX wieku.

I być może dlatego warto dziś do tej muzyki wracać — nie po to, by szukać w niej nowego geniusza, lecz by usłyszeć echo Chopina.

Kontakt

LESZEK BOBRUKIEWICZ
E-mail: kontakt@srodekraju.pl
tel. 666 173 216

  • Facebook
  • Instagram

Ostatnie wpisy

  • Aleksander Zarzycki – kartka z kalendarza
  • Marcello Bacciarelli – kartka z kalendarza
  • Marco Polo – przewodnik świata
  • Ryszard Strauss w kilku odsłonach!
  • Rafał Malczewski w rocznicę… – w 132. rocznicę urodzin

Po kategoriach

  • Bez kategorii
  • Inne zakątki
  • Kartki z kalendarza
  • Łódź
  • Warszawa
  • Żelazowa Wola
  • Facebook
  • Instagram
© 2026 Srodekraju.pl | Powered by Minimalist Blog WordPress Theme